Obserwatorzy

piątek, 20 stycznia 2012

Pan Strach ...


Witam wszystkie blogowe Bratnie Dusze :) Miło mi jak zawsze, że wpadacie i zostawiacie po sobie ślad, radość z tego mam ogromną . Dziękuję !
Witam również nowych podglądaczy mam nadzieję ,że zostaniecie na dłużej !
Wiedziałam ,że długo nie wytrzymam ;). Obiecywałam sobie,że chociaż do weekendu dam sobie spokój , ale dziś rano naszła mnie taka twórcza chęć ,że powstał Pan Strach Na Wróble, jako pierwszy książkowy projekt. Do oryginału trochę mu brak , ale co tam i tak się pochwalę . Tosia już Pana Stracha porwała i siedzi w doniczce w jej pokoju :D 





Nie mogłam się zdecydować na której fotce wygląda najlepiej więc wrzuciłam wszystkie które zrobiłam .
Dodam też foteczkę pierwowzoru , choć porównanie wyjdzie na moją niekorzyść ;)
Czas dzisiejszy zszedł mi nie tylko na szyciu , ale i na kulinarnym eksperymencie i wyszedł całkiem smaczny efekt, więc dla chętnych dzielę się przepisem na: 
Zupę meksykańską 

2 duże cebule
500g mielonego mięsa
puszka fasoli czerwonej , białej ,kukurydzy i krojonych pomidorów
1fix do potraw meksykańskich
kostka rosołowa
1 l wody
sól, pieprz, majeranek

Cebule kroimy w dużą kostkę i podsmażamy na odrobinie oleju z mięsem 
Do garnka wlewamy litr wody , wrzucamy kostkę rosołową, mięso z cebulką i fix, gotujemy ok 30 minut co jakiś czas mieszając.
Następnie dodajemy wszystkie warzywa z puszek razem z zalewami gotujemy jeszcze 20 minut.
Na koniec przyprawiamy sola, pieprzem i majerankiem, gotujemy jeszcze 5 minut.
Po tym czasie zupkę zostawiamy na 2-3 godzinki, aby składniki się "przegryzły".

Zupa w smaku pikantna , tak rozgrzewająca .
Smacznego !!!
Udanego weekendu Kochane ! 

16 komentarzy:

  1. Ola! Strach jest śliczny:) i bardzo sympatyczny! A zupa wygląda na pyszną - zimową, w sam raz na dzisiejszą aurę!
    Tobie również miłego weekendu i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. nie widziałam bardziej sympatycznego stracha na wróble hihihi, a i oczywiście jest lepszy od orginału :),czy mogę poznać tytuł książki.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To książka z mojego poprzedniego posta :)

      Usuń
  3. wcale nie wyszło Ci na niekorzyść to porównanie ;) jak dla mnie wyglądają identycznie, tylko z innych materiałów uszyte. Nie mogłam się doczekać jakiegoś tworu z tej książki i nie kazałaś mi długo czekać ;) Na dodatek wyszedł cudny!

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, strach jest piękny:). On zachwyca, a nie straszy, trzeba mu zmienić nazwę. A zupka wygląda bardzo apetycznie i pożywnie.Pozdrawiam cieplutko. Ania:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tam wolę tego w czerwonym szaliczku. Jest bardziej strachowaty :))) A co do zupki...pogadam z moim gastrologiem. Przepis świetny, wygląd też i pewnie pięknie pachnie! Smacznego!

    OdpowiedzUsuń
  6. Olu, nie dziwię się , że Tosia porwała Pana Stracha, bo Twoje zdolne rączki zrobiły go wprost idealnego!:) Super! Pozdrawiam Marta

    OdpowiedzUsuń
  7. Strach wygląda rewelacyjnie! I zdecydowanie kolorystyka Twojego jest bardziej energetyczna i swojska. Składniki smakowite, więc i zupa pewnie też. Zamierzam wypróbować przy najbliższej okazji:) Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  8. strach jest cudny i w porównaniu z oryginałem wygląda... lepiej! cudniasty jest i tyle :)
    a zupka mniam - uwielbiam zupy i nie wyobrażam sobie bez nich życia :)

    OdpowiedzUsuń
  9. dokładnie z Sosnowca, a Ty moja droga? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w drugą stronę od Katowic :) takie małe miasteczka Łaziska Górne, to po drodze na Wisłę :)

      Usuń
  10. świetny strach, lepszy od orginału :) taki bardziej wiejski :) na miejscu Tosi postąpiłabym tak samo :)

    OdpowiedzUsuń
  11. strach wyszedł Ci rewelacyjnie!!i śmiem twierdzić, że kokietujesz stwierdzeniem, że pokazując zdjęcie z książki wyjdzie to na Twoją niekorzyść ;> jak dla mnie Twój pobił swój pierwowzór :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pan Strach udał Ci się nadzwyczajnie!Jest taki ładny,że ja się go nie boję,ale może wrony?Muszę pomyśleć nad takim do ogródka.A zupka wygląda pysznie,muszę druknąć przepis i ugotować.

    OdpowiedzUsuń
  13. tak cichutko Ci zdradzę, że to olejek ALterra do olejowania włosów. Jestem zachwycona jak na razie <3 Niedługo zrobię recenzję na moim blogu ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. ale cudak!udał Ci się. Uważam ze podobny,niczym brat bliżniak :):)

    OdpowiedzUsuń