Obserwatorzy

wtorek, 9 października 2012

Cóż to za maszyna ...

Na wstępie chciałabym bardzo podziękować za wszystkie sympatyczne komentarza pod moim ostatnim wpisem , miło jest wiedzieć ,że tyle osób trzyma kciuki za zdrowie Tosi :)
Dziś będzie o mojej maszynie do szycia która jest bardzo ciekawym egzemplarzem :) . Kupiona za nie jakieś olbrzymie pieniądze, z nie najwyższej półki , ale z założeniem , że do nauki szycia czy tam drobnych przeróbek będzie ok . Od samego początku miała jakieś fochy, przykładowo fajnie szyła zygzaczkiem , ale już prosty ścieg pozostawiał wiele do życzenia ... bez względu na to jaka gęstość ściegu ustawiałam i tak maszyna sobie dziubdziała po swojemu . Ku mojej sporej rozpaczy jakiś czas temu odmówiła współpracy w ogóle ... zdenerwowała mnie więc wylądowała w kącie z myślą , że może kiedyś trafi do naprawy . Wczoraj postanowiłam , że wytaszczę ją z kąta i w końcu zawiozę do naprawy , ale wcześniej postanowiłam sprawdzić  czy może foch jej nie minął ... i cóż zobaczyłam ... dziwne zjawisko :) teraz szyje fajnie prostym ściegiem w ogóle nie uznając żadnych zygzaczków :D . Postanowiłam to dziś wykorzystać bo kto wie co może się zdarzyć jutro ...








Takie własnie "nowe szaty" otrzymały nasze lampki nocne :) w poprzedniej wersji już mi się opatrzyły .

Mam jeszcze małą prośbę na zakończenie ... trzymajcie kciuki jutro ... mamy wizytę kontrolną u lekarza !

Pozdrawiam serdecznie !!!

niedziela, 7 października 2012

Otulacze , ocieplacze ...

Mam doła i w dużej mierze dlatego muszę czymś zajmować ręce żeby nie zwariować . Wykorzystuję resztki różnych włóczek i ubieram moje ulubione kubki i szyjkę Tosi . Ciągle siedzimy w domu i póki co nie zanosi  się na radykalną zmianę , a ostatnie wiadomości z lekarskiego gabinetu lekko mnie dobiły . Nie dość , że po zakończeniu pierwszego antybiotyku nie mamy żadnej poprawy to jeszcze mamy podejrzenie , że Tosia ma astmę oskrzelową , chciałabym żeby to była jakaś koszmarna pomyłka , ale słuchając tego duszącego kaszlu który pojawia się atakami i przechodzi po inhalacjach nie pozostaje mi chyba nic innego tylko oswajać się z myślą , że to rzeczywiście to . Narazie połykamy kolejny antybiotyk i czekamy co będzie dalej ...










Pozdrawiam serdecznie !!!

środa, 3 października 2012

Niebiesko mi ...

Siedząc w domu łatwiej kończyć to co zaczęło się jakiś czas temu . Pokazywałam Wam jedną z moich wieczornych robótek kiedy zaczynałam , a dzisiaj projekt uznaje za zakończony :) . W związku z tym jednak, że dzisiaj tylko doszywałam ozdóbki to nie jest to mój dzisiejszy jedyny wytwór . Wczoraj razem z córkami robiłyśmy jesienne porządki szafowe i pewna Marty bluzeczka natchnęła mnie do wykonania naszyjnika na który już od dawien dawna miałam ochotę , a od kiedy Ewunia pokazała takowy u siebie moja potrzeba posiadania urosła jeszcze bardziej ;) .
Dziś więc będzie na niebiesko :)
                                             







            
Kończąc chciałabym Wam podziękować za Waszą obecność i wszystkie miłe słowie skierowane do mnie :D 
Pozdrawiam serdecznie i buziaki przesyłam !!!


           

                                

poniedziałek, 1 października 2012

Lubię jesień , zwłaszcza te słoneczną mieniącą się niesamowitymi kolorami , nie jestem amatorka upalnej pogody która okrutnie mnie męczy i dlatego jesienna pogoda zdecydowanie bardziej zachęca mnie do spacerów połączonych z poszukiwaniem skarbów natury . Jedynym minusem tej pory roku jest alergia Tosi która własnie teraz sięga zenitu i spędza nam sen z powiek . Wrzesień i październik to miesiące kiedy roztocza wybitnie harcują, a Tosia rozdrapuje się aż do krwi każdej nocy . Walczymy , ale trudna to walka i często zakończona przegraną bitwą . Tak jest właśnie teraz... niewinny kaszelek który okazał się ostrym , obustronnym zapaleniem oskrzeli . Dziś więc i przez najbliższe kilka dni będziemy znowu oglądać słońce zza szyby ...
Kilka skarbów udało nam się już zgromadzić i udekorować dom :)







 A to moje najnowsze dzieło :) kiedyś był to zegar w kloszu , ale od dawna uszkodzony i niekompletny , a teraz pod kloszem "siedzi" zeszłoroczna dynia która straciła nieco swojego uroku więc została przemalowana :) 



Pozdrawiam serdecznie !!!



wtorek, 25 września 2012

Jesienne okno ...


Korzystając z pięknej jesiennej pogody zabrałam się za mycie okien , po za tym ,że był to już najwyższy czas żeby je odświeżyć to jeszcze uznałam ,że to również najwyższa pora ,żeby wprowadzić jakieś jesienne akcenty . Cóż mogłoby to być ... niestety nie będę ani odrobinę oryginalna , będą to typowe , ulubione przez większość z Was wrzosy i ( wiem miało już nic nie być na ten temat ;) ) dynie :D .


Nabyłam sobie  pewną maleńką roślinkę która również jesiennie mi się kojarzy , póki co szukam dla niej najlepszego miejsca więc wędruje , a może Wy podpowiecie mi w której scenerii lepiej się prezentuje ;)






















Na koniec pokażę Wam pracę mojej starszej córki Marty , taka mała ozdoba którą zrobiła do swojego pokoju mnie bardzo wpadła w oko zwłaszcza te pastelowe kolorki .






















Pozdrawiam jesiennie i słonecznie !!! 

środa, 19 września 2012

Dynie ciąg dalszy ...

Jest mi niezmiernie miło , że o mnie nie zapomniałyście i co więcej chcecie mnie tutaj czytać :D . W takiej sytuacji człowiekowi odrazu chce się pisać . Dziękuję !
Tosia już w przedszkolu więc Wasze życzenia zdrówka dla niej jak najbardziej poskutkowały więc i za to dziękuję :) 

Tegoroczny zbiór dyniek już zakończony więc dziś wrzucam Wam ostatnie foteczki dłużej Was męczyć nimi nie będę ;)



W mimo domu w ostatnim czasie pojawiły się też pewne nowości 

Wieszaczek drewniany który przeszedł małą metamorfozę (bielenie oczywiście ) i zawisł w kuchni 



Lampa która poza solidnym praniem abażura nie przeszła żadnej przemiany bo podoba mi się właśnie taka jak jest :)


A na koniec moje wieczorne , codzienne zajęcie ...

To tyle na dziś :)

Pozdrawiam Wszystkich bardzo , bardzo serdecznie !!!

czwartek, 13 września 2012

Może powrót a może tylko poryw chwili ...

Dawno mnie tutaj nie było , co z resztą nietrudno zauważyć . Niestety zdarzyło się ,że straciłam "serce" do bloga , zresztą do wszystkiego innego też , nie jeden raz siadałam do kompa i nawet nie miałam pomysły co by tu napisać . Tak minęło mi całe lato . Byłam pewna ,że odpoczynku mi trzeba i że wracając z urlopu nad moim ukochanym polskim morzem będę pełna zapału do pracy i blogowania ... niestety nie wyszło . 
Dziś pewnie też niczego bym nie napisała gdyby nie zwyczajna nuda . Zaczęło się przedszkole i tradycyjnie zaczęło się chorowanie więc z Tosią siedzimy w domu i ten deszcz za oknem odbiera nam resztki dobrego nastroju . 
Wiele się działo w czasie kiedy "tutaj" nie bywałam , ale niewiele ma to wspólnego z pracami wykonywanymi      
własnoręcznie więc nie będę tego opisywać ... w każdym razie w naszym domu zawitała już jesień przynajmniej jeśli chodzi o dekoracje :) w tym roku cieszą mnie szczególnie bo wyhodowane przeze mnie i Tosię w naszym ogródku ...





 Uwielbiam te miniaturowe ozdobne dyńki :) wyjątkowo obrodziły więc cieszą moje oczy w każdym kącie .



 Lawenda też całe lato kwitła , a teraz bukieciki się suszą .



 I biała hortensja miała wyjątkowo dużo kwiatów .



  Różyczki to już sklepowe , ale bardzo mi się spodobały :).

Mam szczerą nadzieję , że mój dzisiejszy wpis zaowocuje równie obficie jak dyńki nowymi wpisami ;) . 
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i obiecuję powrót i na Wasze blogi !!!